Po odzyskaniu niepodległości w 1918 r., 3 maj został oficjalnie ustanowiony świętem narodowym. święto zostało zniesione w PRL-u oraz ponownie przywrócone w 1990 roku. Od tamtego czasu, w tym dniu odbywają się uroczystości państwowe i samorządowe, defilady, koncerty, czy też pikniki. Każda forma obchodzenia tego święta jest dobra, gdyż umożliwia Rodakom spędzenie chwil w poczuciu tożsamości narodowej, a światu przypomina historię Polski.

Również przedstawiciele środowisk polonijnych zamieszkali w Austrii, wspólnie z przedstawicielami dyplomacji różnych krajów, polskich i austriackich instytucji, kościoła i gospodarki, obchodzili to święto w salonach oraz ogrodach Ambasady RP w Wiedniu.

Jednak co nowy gospodarz, to inne obyczaje. My tu mieszkamy na stałe, a ambasador się zmienia, więc przeżyliśmy i jeszcze przeżyjemy, przeróżne praktyki. Miłośnik muzyki, ambasador J. Margański zainicjował muzyczne spotkania - Hietzinger Salon, ambasador A. Lorkowski zapraszał na mecze piłki nożnej, za to nowa Pani ambasador Jolanta Róża Kozłowska po raz pierwszy rozdzieliła towarzystwo i zorganizowała dwa bankiety.

Bardzo wąska grupa działaczy polonijnych zaproszona została do ogrodów ambasady RP w Wiedniu 3. maja, natomiast dyplomacja wraz z paroma „wysublimowanymi” gośćmi z Polonii, świętowała 8 maja.

I niby obchody nie tylko z okazji święta Konstytucji 3 Maja, ale jednocześnie Dnia Polonii i Polaków za Granicą oraz Dnia Flagi Rzeczpospolitej Polskiej - przypadające z kolei 2 maja, odbyły się w uroczystym tonie i bardzo poprawnych ramach. Polonijny chór „Gaudete” odśpiewał polskie pieśni nawiązujące do do tego święta, pani ambasador krótko przypomniała historię powstania pierwszej w Europie konstytucji, a konsul generalny z nieznanym dotąd poczuciem humoru nawiązał do repertuaru chóru. I chociaż taka oprawa była absolutnie rzetelna, a bufet smaczny, to to spotkanie samo w sobie było... okropnie nudne. Brak muzyki, brak międzynarodowych kontaktów, brak barwnych mundurowych..., można by wymieniać dalej. Według mojej opinii, przekaz był jasny. Stworzony został polonijny skansen subkultury drugiej kategorii i to należy powiedzieć głośno.

A pogoda była piękna, więc pytanie, czy warto było niszczyć sobie obcasy w ogrodowej glebie i czy nie lepiej było posiedzieć nad Dunajem, popatrzyć na zachód słońca i pomarzyć... o dobrej zmianie.

Z okazji wyżej wymienionych świąt, wieczorem odprawiona została uroczysta msza w Kościele Polskim przy Rennwegu, którą również uświetnił występ polonijnego chóru „Gaudete” (patrz: zdjęcia).

RO.