Błąd
  • JFolder::pliki: Ścieżka nie jest folderem. Ścieżka: /home/.sites/23/site1463081/web/ilovepolen.com/ilovepolen.com/images/phocagallery/2017/GRUDZIEN/konkurs_piosenki
Uwaga
  • There was a problem rendering your image gallery. Please make sure that the folder you are using in the Simple Image Gallery Pro plugin tags exists and contains valid image files. The plugin could not locate the folder: images/phocagallery/2017/GRUDZIEN/konkurs_piosenki

…o Polonijnym Konkursie

Myślałam, że konkursy recytatorskie to lamus i staroświecka nuda. Ależ się myliłam! Zwłaszcza, jeśli chodzi o dzieci.

Dzieciaki potrafią być znakomite! Mają pomysły,  sięgają po scenograficzne elementy, kostium, próbują grać, bez lęku odnajdują się na scenie. Pewnie nie uniknęły tremy, ale najwyraźniej już potrafią sobie z nią radzić. Nawet, jeśli „pierwszy raz” na scenie jest zbyt cichy czy zapomni się wersu, radzą sobie, nie boją się go odszukać, chwilę pomilczeć. Dzieci pracowały na scenie z mikrofonem i bez, zmagały się ze swoim głosem, tempem, ale – zaczynały, kończyły i chyba nieźle się na scenie czuły.

Słowa specjalne należą się rodzicom, bliskim: brawo dla nich, bo to praca, dodatkowy stres, czas, wyjście, zorganizowanie elementów scenicznych itd. Przygotowanie dzieci do występu to wyzwanie i przeżycie, ale jakże piękne, kiedy widzi się tych  inteligentnych, młodziutkich, czasem ledwie kilkuletnich ludzi, którym na czymś zależy, chce się czegoś. Właśnie wiersza, tak niepraktycznego, nieobecnego na codzień, a tak ważnego, w paru wersach poruszającego małe i duże sprawy.

Trzeba poszukać, poczytać, nauczyć się, zrozumieć, co się mówi, dodatkowo trudno, kiedy nie jest to jedyny język, w jakim się na codzień dzieci i rodzice poruszają…

Nie używałabym wielkich słów: mowa polska, patriotyzm, tożsamość narodowa, ble ble ble. Za dużo tego dmuchania w słowa wokół. Wiersz jest mały, a może wiele, może dzieciom pomóc zyskać odwagę, pewność siebie, pomóc pobawić się słowami i ich znaczeniami; pomaga spotkać inne dzieciaki, przyjaznych dorosłych, którzy do dzieci starają się podejść z należnym im szacunkiem. I nie chodzi o wyścig, ale o spotkanie.

Brawo, polsko austriackie i polskie rodziny, wiersze odkurzone, odkrycie mniej znanego (jurorkom) wiersza, tego o bracie (nie pamiętam autora, niestety, ale był świetny; zwłaszcza, że brat uczestniczki siedział na scenie i można sobie „ich dialog” wyobrazić). Wspólna udana przygoda za Wami i nami. A przecież dzieci jako uczniowie, żyjący na codzień w Austrii muszą być świetne „po niemiecku”, dopiero potem „po polsku”.

Nie planując, niechcący, ale z radością… zostałam jurorką tego konkursu recytatorskiego, i to wielka sprawa rozmawiać z dziećmi i je oceniać. Dużo serca, starannie przygotowany konkurs, choć mało uczestników, ale za to… każdego można było poznać!

Renata Olczykowski ze swoim małym teamem bardzo poważnie podeszła do tematu: były cenne nagrody książkowe (przekazane przez Jagę Hafner z Jupitera i Klubu Inteligencji Polskiej), specjalnie na ten konkurs przygotowane statuetki i dyplomy, swiąteczne torby z drobiazgami, wreszcie – słodki poczęstunek dla dużych i mniejszych, i rozmowy, rozmowy dzieci ciekawych świata z dorosłymi.

Jestem zbudowana faktem, że wciąż się komuś coś chce robić, bez wielkich pieniędzy, zaplecza, ale – z sercem. I z takim też serdecznym odbiorem dzieci i ich rodziców ten mały, ale uroczy, ważny dla tych pięciu młodych miłośników poezji, języka poezji i języka polskiego konkurs recytatorski się spotkał. A myślałam, że to już niemodne, niepasujące do dzisiejszych czasów, że komu się chce czytać wiersze… Dziś Brzechwę, jutro Norwida, Różewicza, Goethego…

Pozdrawiam serdecznie wszystkich młodych uczestników, w kolejności występów: i tu przepraszam, moja nieco posiwiała głowa nie zapamiętała (nie zanotowałam) imienia pierwszej, uroczej recytatorki, z którą na koniec się serdecznie uścisnęłyśmy, a która dzis występuje jeszcze w siedzibie UNO, a recytowała „Samochwałę”,

pozdrawiam jedynego chłopca wśród występujących, Janka, potem Dorotkę (ze świetnie zaprezentowanym „Bratem”), Natalkę (w stosownym fartuszku i z cudownym koszem pełnym świeżości do wiersza „Na straganie”) oraz elegancką Isabellę, która barwnie opowiedziała historię pana Hilarego i jego okularów…  I proszę Was: nie bójcie się mówić głośniej, i nie bójcie się zająć słuchaczom czas, nie trzeba się z wierszami spieszyć. Chcemy Was słuchać.

Beata Dżon Ozimek

Artykuł udostepnony dzięki uprzejmości redakcji "Jupiter" http://jupiter-online.at/2017/11/30/polonijny-konkurs-recytatorski-01-12-2017/

 

{gallery}2017/GRUDZIEN/konkurs_piosenki{/gallery}