Błąd
  • JFolder::pliki: Ścieżka nie jest folderem. Ścieżka: /home/.sites/23/site1463081/web/ilovepolen.com/ilovepolen.com/images/phocagallery/2012/dwie_godziny_z_legenda
Uwaga
  • There was a problem rendering your image gallery. Please make sure that the folder you are using in the Simple Image Gallery Pro plugin tags exists and contains valid image files. The plugin could not locate the folder: images/phocagallery/2012/dwie_godziny_z_legenda
  • Folder doesn't exist or doesn't contain any images

Jerzy Gruza - reżyser, aktor i scenarzysta - dziś osiemdziesięcioletnia historia i tradycja polskiej komedii, filmu i sztuki. 17 października br. odwiedził Wiedeń i Polonię, na zaproszenie pisma Jupiter w ramach imprezy Polska Jesień.

 

Spóźniłam się na to ciekawe spotkanie w Polskiej Akademii Nauk, za co przesympatyczny gość z miejsca postawił mnie na dywanik. Zaraz jednak mi wybaczył, gdy zapewniłam go, że jestem kobietą pracującą.

Pan Gruza okazał się być w świetnej formie, tryskał humorem, dowcipkował, opowiadał anegdoty i swoją bezpośredniością szybko zyskał sobie sympatię publiczności. Zresztą specjalnie zabiegać o to nie musiał. Pokolenia wychowały się na jego filmach, programach rozrywkowych oraz spektaklach Teatru Telewizji i pamiętaja jego krytyczne poczucie humoru i wzięty z życia dowcip, w „Wojnie domowej”, „Czterdziestolatku”, lub „Małżeństwie doskonałym”.

W latach osiemdziesiątych Gruza objął dyrekcję Teatru Muzycznego w Gdyni, chociaż nikt nie rozumiał dlaczego się na to zgodził i przeniósł na Wybrzeże. Szemrano wtedy, że był niewygodny w warszawskiej telewizji, tylko nikt nie odważył się tak zasłużonego i popularnego człowieka po prostu wyrzucić. Pociągnięcie to okazało się być na miarę czasu i przyniosło niespodziewanie olbrzymi sukces. Gruza szybko postawił na nogi podupadły teatr, zachwycał swoimi odważnymi i nowatorskimi produkcjami oraz pomysłami nie tylko w Polsce ale też za granicą.

Jerzy Gruza to wielkie nazwisko w historii polskiej sztuki teatralnej i filmowej. Legendę tego pokroju warto przeżyć, obejrzeć z bliska, dotknąć, ugryźć..., naturalnie tylko w przenośni, w życiu najlepiej ucałować. Byłam po pracy i jednak trochę zmęczona, więc tego nie uczyniłam. Może następnym razem...  Tylko kto wie, kiedy i czy w ogóle, będzie ten następny raz. Tego nasza polonijna społeczność nie rozumie.

{gallery}2012/dwie_godziny_z_legenda{/gallery}