Błąd
  • JFolder::pliki: Ścieżka nie jest folderem. Ścieżka: /home/.sites/23/site1463081/web/ilovepolen.com/ilovepolen.com/images/phocagallery/2016/MAJ/polen_und_osterich
Uwaga
  • There was a problem rendering your image gallery. Please make sure that the folder you are using in the Simple Image Gallery Pro plugin tags exists and contains valid image files. The plugin could not locate the folder: images/phocagallery/2016/MAJ/polen_und_osterich

czyli spotkanie Polonii wiedeńskiej z ministrem Sebastianem Kurzem. 

11 maja 2016 roku minister spraw zagranicznych, jaka również p.o. ministra ds. Europy i Integracji Sebastian Kurz, zaprosił Polonię wiedeńską oraz przedstawicieli polskiej dyplomacji na luźnie spotkanie towarzysko-kulturane do Albert Hall.

Minister Kurz w swojej krótkiej przemowie pochwalił Polaków za doskonałą i przykładną integrację w społeczeństwie austriackim, o czym świadczą sukcesy we wszystkich dziedzinach m.in. kultury, sztuki, nauki, gospodarki czy też sportu. 

Część oficjalną wieczoru prowadziła Aleksandra Izdebska, wcześniej współwłaścicielka firmy DiTech, liderka businessu, która po spektakularnej karierze a następnie spektakularnej plajcie* została kierownikiem ds. reklamy w firmie Novomatic. Od niedawna jest ambasadorką ds. integracji w sekcji ds. Europy i Integracji.

Jako przykład sukcesu młodej generacji o polskich korzeniach zaprezentowała się przeurocza prezenterka PulsTV Sylvia Schneider (mama Polka, tata Austriak). 

Szefowa sekcji kultury w austriackim MSZ Teresa Indjein pozytywnie oceniła wymianę kulturalną z Polską, powołując się na projekty zrealizowane przez austriacki Instytut Kultury w Warszawie. 

O krótką, aczkolwiek wyśmienitą oprawę muzyczną zadbał polski duet BoW w składzie Maria Spólna – śpiew, piano oraz Tomasz Matusiak - perkusja. 

Część oficjalną zakończył wiersz Juliana Tuwima „Lokomotywa” recytowany najpierw po polsku przez zebranych na sali Polaków, a następnie w wersji niemieckiej przez Lilianę Niesielską.

W wydarzeniu mieli zaszczyt uczestniczyć „wybrańcy” wytypowani... no właśnie przez kogo? Minister Kurz zna niewątpliwie parę osób pochodzenia polskiego osobiście ale na pewno nie jest w posiadaniu ok. 200 adresów mailowych (tylu było zaproszonych gości), a te mogły być przekazane jedynie przez urzędników ambasady RP w Austrii. 

Wynikiem takiej selekcji było to, że wielu przedstawicieli Polonii wiedeńskiej oraz działaczy polonijnych, którzy mają coś do powiedzenia i powinni koniecznie uczestniczyć w tym spotkaniu, nie zostało zaproszonych. Obecne natomiast były osoby, które tam w ogóle nie powinny być - a to z różnych względów np. nieznajomość języka niemieckiego, co się mocno gryzie z chwaloną prze ministra Kurza wspaniałą integracją Polaków. Oczywiście mowa tu m.in. o przedstawicielce „całej” Polonii, chociaż nie tylko. Gdyby pan minister miał czas i posłuchał na youtube jak wygląda integracja „prezes” Teresy Kopeć po 20 latach pobytu w Austrii, to pewnie odwołałby spotkanie (patrz: min 14:20 https://www.youtube.com/watch?v=weR1_Htisdo&feature=youtu.be 

Wygląda na to, że dla skonstruowania komuś odpowiedniego CV język kraju zamieszkania jest sprawą drugorzędną, najważniejsze są układziki i ...wspólna fotka. A potem order. 

RO.

* A tak na marginesie. 

W Austrii plajty są kontrolowane i nierzadko zamierzone, gdyż przyjazne austriackie prawo anuluje plajtowiczom 80% procent długu, czyli plajtowicz zobowiązany jest zwrócić jedynie 20% w ciągu 2 lat. Jeśli bankrut w ciągu 7 lat spłaci 10% pozostałych długów, może się oczyścić z zarzutów i na nowo otworzyć firmę na swoje imię.

Zgłaszający upadłość niewiele ma wspólnego z pojęciem bankruta. "Przegrani nieszczęśnicy" często lokują swoje pieniądze w odpowiednim momencie, względnie przepisują majątek na dzieci, aby w kilka miesięcy po oficjalnam ogłoszeniu plajty otworzyć nową firmę na nazwisko innego członka rodziny i legalnie się w niej zatrudnić najchętniej na stanowisku dyrektora. "Bankrut" nadal nosi drogie markowe rzeczy, jeździ eleganckim autem i żyje jak żył przed ogłoszeniem plajty. Plajta w Austrii należy do dobrego tonu, gdyż bankruci masowo zdobią salony i nikomu nie przeszkadza, że być może niektóre rodziny/firmy zostały oszukane o swoje ostatnie pieniądze i popadły z ich powodu w biedę. 

Również w businessie polonijnym mamy wielu takich "Liderów". 

Fot. A. Kempa, olczy

{gallery}2016/MAJ/polen_und_osterich{/gallery}