Błąd
  • JFolder::pliki: Ścieżka nie jest folderem. Ścieżka: /home/.sites/23/site1463081/web/ilovepolen.com/ilovepolen.com/images/phocagallery/2015/GRUDZIEN/odznaczenie
Uwaga
  • There was a problem rendering your image gallery. Please make sure that the folder you are using in the Simple Image Gallery Pro plugin tags exists and contains valid image files. The plugin could not locate the folder: images/phocagallery/2015/GRUDZIEN/odznaczenie
  • Folder doesn't exist or doesn't contain any images

Czyli o Julianie Gaborku. 

Jak się okazuje nie koniecznie musi się być osobą wysoką aby być liderem. Historia zna tego przykłady, a jednym z nich jest postać Napoleona Bonaparte. 

W dzisiejszym świecie określenie „syndrom Napoleona” postrzegane jest raczej negatywnie, jako kompleks, dlatego proszę tak nie kojarzyć. Porównanie Juliana do Napoleona jakoby samo nasuwa się na język, gdyż każdy wie, że Julian Gaborek Goliatem nie jest.

Nie widzę jednak potrzeby aby udawać, że jest inaczej, gdyż tego się ukryć nie da. Tak jest i koniec! Przecież przypisy historyczne potwierdzają, że nawet olbrzymi wojownik Goliat pokonany został kamieniem wystrzelonym z procy, co jest dowodem na to, że pokaźny wzrost wcale nie gwarantuje zwycięstwa. Czyli zależność aktywności i sukcesów do wzrostu Juliana Gaborka jest odwrotnie proporcjonalna. Pewnie stąd powiedzenie: mały wielki człowiek. 

Nie twierdzę, że Julian jest wielkim, gdyż słabo go znam. Trzeba jednak przyznać, że jest bardzo aktywnym i szalenie zaangażowanym dla Polonii w Linzu działaczem. Praktycznie nie ma tygodnia aby Julian nie nadesłał co najmniej jednej informacji o planowanych imprezach, lub audycjach radiowych, których jest inicjatorem. Koncerty, wycieczki, bale, imprezy sportowe lub inne polonijne atrakcje, wszystkie służą jednemu celowi: łączą Polaków oraz dają im poczucie wartości i przynależności do wspólnoty polonijnej. Pomysłowość, zaangażowanie, radio i w ogóle całokształt działalności prezesa Wspólnoty Polaków w Górnej Austrii zostały docenione przez rząd Górnej Austrii, który odznaczył go SREBRNYM MEDALEM za działalność na rzecz społeczności polonijnej. Należy też podkreślić rolę przesympatycznej pani Anny Gaborek, żony i podpory Juliana, która jest jego prawą ręką względnie jak kto woli szyją, co jest zupełnie naturalne, gdyż za każdym sukcesem mężczyzny stoi silna i mądra kobieta. 

Moim zdaniem ukoronowaniem działalności Juliana nie jest order lecz raczej ostanie osiągnięcie, czyli otwarcie Domu Polonii w Linzu, czego środowisko polonijne w Wiedniu z nieporównywalną liczbą zainteresowanych, nie było w stanie dokonać przez lata. Od wrześnie Polonia w Linzu ma swój klub, swoisty dom spotkań. A Wiedeń? Dawne pomieszczenia „Strzechy” przehulane, pieniądze „Strzechy” sprzeniewierzone, Dom Polski w pośpiechu na krótko przed transformacją przepisany i podarowany, a Polacy spotykają się w „centrum kulturalnym Polonii wiedeńskiej” (Jak to pewna pani na siłę podkreśla), piwnicy „Takt”. Nic tylko usiąść i ...brać przykład! 

Dlatego polonijny Napoleon w osobie Juliana Gaborka może zerkać w stronę Wiednia i z pobłażliwością się uśmiechać, a członkowie naszej redakcji chylą głowę i serdecznie gratulują! Wiedeń też potrzebuje Napoleona.

W imieniu redakcji

Renata Olczykowski

 

{gallery}2015/GRUDZIEN/odznaczenie{/gallery}

 

Fot: Mirosław Dworczak