Błąd
  • JFolder::pliki: Ścieżka nie jest folderem. Ścieżka: /home/.sites/23/site1463081/web/ilovepolen.com/ilovepolen.com/images/phocagallery/2015/GRUDZIEN/perfekt
Uwaga
  • There was a problem rendering your image gallery. Please make sure that the folder you are using in the Simple Image Gallery Pro plugin tags exists and contains valid image files. The plugin could not locate the folder: images/phocagallery/2015/GRUDZIEN/perfekt

Na pierwszy rzut oka – dziadkowie - ba dinozaury w świecie rocka. Długie, niestety już mocno siwe włosy Grzegorza Markowskiego oraz łysiny gitarzysty Dariusza Kozakiewicza lub perkusisty Piotra Szudelskiego, mówią za siebie. I chociaż gitarzysta Jacek Krzaklewski ma jeszcze czuprynę, to w pięcioosobowej grupie należy do czwórki po 60-tce. Jedynie Piotr URBANEK – gitara basowa, ze swoimi 51 laty, jest trochę młodszy. Pomimo tego - a raczej z tego powodu - zespołu PERFECT nie potrzeba przedstawiać żadnemu Polakowi. Każdy, bez względu na wiek (piętnastolatek, podobnie jak i osiemdziesięciolatek) zna ich hity m.in. takie jak: Nie płacz Ewka,Chcemy być sobą,Niewiele ci mogę dać. Cała generacja nuciła te piosenki, a w dzisiaj nuci je już kolejna.

14. listopada 2015r. w sali koncertowej wiedeńskiego Gasometer odbył się koncert legendarnej grupy rockowej PERFECT. Wiedeń znalazł się na trasie koncertowej pt. Wszystko ma swój czas”, czyli ciąg 35-ciu koncertów z okazji 35-lecia istnienia zespołu. Wiedeńska publiczność miała okazję na żywo przypomnieć sobie stare hity oraz poznać te nowe, z ostatniego albumu muzycznego „DaDaDam”. 

Zespół powstał w 1977 roku i z miejsca uplasował się najwyżej w randze zespołów muzycznych. Po brawurowym starcie i wielu sukcesach, w roku 1983 grupa PERFECT zawiesiła swoją działalność, aby w roku 1987 znów powrócić na scenę. Wielokrotnie zmieniali się muzycy, co w żadnym stopniu nie wpłynęło negatywnie na osiągnięcia grupy. Początkowo charakter kształtował wokalista Zbigniew Hołdys, którego miejsce w 1980r. przejął Grzegorz Markowski – i to właśnie on do dziś jest liderem i duszą zespołu. 

Już po pierwszym utworze, nawet młodzież urodzona w Austrii, nie miała wątpliwości, że to rockowo-bitowe zjawisko na miarę światową. Mistrzostwo gitarowe i wspaniałe solówki perkusisty oraz zniewalający głos charyzmatycznego Grzegorza Markowskiego - trochę w stylu Bryan Adamsa - były wyjątkowym przeżyciem. I chyba każdy z obecnych na widowni się zgodzi, że grupa PerfeCt zasłużyła na miano króla polskiego rocka. Rewelacyjny występ uzupełniła nowoczesna technika z barwnymi wizualizacjami scenicznymi. Resztę dopełniła entuzjastyczna publiczność i wielokrotne bisy. 

Producentem trasy koncertowej zespołu PERFECT jest profesjonalna firma, zajmująca się kompleksową organizacją tras koncertowych, a „podwykonawcą” na terenie Austrii był pan Robert Dąbrowski. W historii imprez polonijnych w Austrii, był to największy koncert, przed bez mała 2. tysięczną publicznością. Dla porównania: na występ Maryli Rodowicz w 2004r. zorganizowanym przez stowarzyszenie „Polonez” przybyło około 1300 fanów, a w majowym koncercie grupy muzycznej KULT, szczodrobliwie sponsorowanym i organizowanym (w imię nowej kultury pamięci) przez ambasadę i MSZ, udział wzięło ok. 400 widzów. 

Tuż przed koncertem, członkowie zespołu PERFECT, z wielką swobodą i humorem, udzielili wywiadu grupowego pięciu redakcjom polonijnych mediów, wśród których znalazła się redakcja I LOVE POLEN. Jeśli wywiad w całości ukaże się na innej stronie internetowej, to chętnie udostępnimy link do niego. Tymczasem u nas w telegraficzny skrót. 

Otóż, muzykom „w pamięci najbardziej utkwił koncert bardzo zimnego 13 grudnia 1981r. i smutna nowa rzeczywistość następnego dnia – czyli stan wojenny. Drugi koncert, którego nie sposób zapomnieć, odbył się w 1987 roku - kiedy Perfect się reaktywował. Wtedy na Stadionie Dziesięciolecia padł do dziś nie pobity rekord. Zespół grał dla 50. tysięcznej publiczności”.

W czym leży moc i aktualność od 35 lat? „Na scenie nie potrzeba dużo robić, trzeba być sobą i być autentycznym, co okazuje się jednak nie takie proste. 

Grzegorz Markowski nadal nie posługuje się telefonem komórkowym. „Posiada wprawdzie coś w rodzaju komórki dla seniora z dobrze widocznymi cyframi, ale nie zna swojego numeru telefonu, którym dysponują jedynie członkowie zespołu i jego menadżer, Agnieszka Jaworska”. 

Pytanie dotyczące długich włosów jako symbol pokolenia, Pan Grzegorz żartobliwie przekierował do gitarzysty Dariusza Kozakiewicza (łysina). Ten „zdradził”, że „tak naprawdę to nie są włosy Grzegorza, tylko jego. Grzegorz się do nich jedynie przyzwyczaił i niech tak zostanie”. 

W aucie, lider zespołu rockowego słucha muzyki klasycznej, która „dostarcza mu spokoju i oddechu”. 

Żartobliwe pytanie ze strony naszej redakcji odniosło się do firmy budowlanej lidera zespołu, pana Grzegorza, która w latach 80-90 zajmowała się wykończeniówką warszawskiego metra. „Z powodu niesłychanie ostrego nadzóru techniczno-chemicznego, farby przechodziły wiele laboratoryjnych testów, poddawane były przeróżnym wstrząsom i innym czynnikom zachowania natury. Z tej przyczyny musiały być pieczołowicie przygotowane. Takie farby produkowało się trudniej ale za to, sprawdzały się w praktyce. W normalnych warunkach gwarancja obowiązywała trzy lata, natomiast firma pana Grzegorza musiała udzielić jej na pięć lat. Gwarancja dawano minęła lecz kafelki się trzymają i farby nie odpadły” - powiedział Grzegorz Markowski. 

RO. 

Krótki fragment piosenki: „Nie wiele ci mogę dać”

Video:MEL

Fot. Olczy 

 

{gallery}2015/GRUDZIEN/perfekt{/gallery}