Uwaga
  • Folder doesn't exist or doesn't contain any images

            Co roku w Ambasadzie RP w Wiedniu, co należy już do tradycji, organizowany jest tzw. piknik, choć lepiej brzmiałoby „majówka”, będący tzw. dniem otwartym ambasady, choć impreza odbywa się w ogrodach. Podczas tych imprez miały możliwość prezentacji rożne biura podroży, przybywali Słowacy, Czesi, Węgrzy etc., by promować swój kraj, ponadto rożne firmy ...

W roku bieżącym piknik połączony został z „Dniem Dziecka”. Tytuł imprezy brzmiał: „Servus, Polska”?

Język polski jest tak bogaty, że nie trzeba korzystać z tzw. obcego słownictwa, szczególnie wtedy, gdy głównymi odbiorcami komunikatu językowego są dzieci (patrz: plakat). Wyraz „servus” powinien być zastąpiony polskim wyrazem, np. „cześć, czuwaj, albo – ten wyraz uważam za najlepiej wybrany – witaj; dzień dobry”. Forma „Cześć, Polska” także nie jest poprawna. W języku polskim występuje 7 przypadków, przypadek ostatni to cudowny „wołacz” / np. „Litwo! Ojczyzno moja” /, wiec poprawna forma wyrazu „Polska” w wołaczu brzmi „Polsko”, podobnie jak „mamo, konsulu, dyrektorze etc”.

O szczególną dbałość językową należy troszczyć się zwracając się do dzieci i młodzieży polonijnej. Dorośli powinni posługiwać się prawidłową polszczyzną. Według mojego zdania: szczególnie placówki dyplomatyczne. Język polski objęty jest także ochroną /patrz: Ustawa z dnia 7 października 1999 r. o języku polskim §www.rjp.pan.pl/index.php?...ustawa-z...polskim.../.

Zostałam zaproszona na te imprezę, chociaż przecież jest to impreza otwarta, ponieważ miała się ona odbywać pod hasłem: promocja języka polskiego. Rzeczywiście bardzo promowane były placówki rządowe działające przy ambasadzie, jednak nauka języka polskiego jako języka ojczystego odbywa się także w szkołach austriackich. Myślałam, że też będę mogła upowszechnić informacje o nauce w dwóch tzw. „Landach”. Miejsca żadnego jednak nie uzyskałam, mimo wielu próśb, jeszcze przed rozpoczęciem imprezy, natomiast przedstawiciel konsulatu rozbawiony najwyraźniej moją prośbą poradził mi „dowcipnie”, że „jestem tak kreatywna, że sobie JAKOś poradzę” ...

Rzeczywiście kreatywność na tej imprezie była jak najbardziej pożądana, gdyż należało szukać rozrywki często we własnym zakresie. Dzieci bawiły się więc na schodach prowadzących na salony ambasady, na „równi pochyłej”, był wprawdzie teatrzyk, ale miałam wrażenie, że bardziej przyglądano się działaniom aktorów, aniżeli oglądano przedstawienie: czworo na czarno ubranych postaci wymachiwało czymś w rodzaju prześcieradeł ..., maluchy ożywiły się nieco bardziej, gdy włączono podkład muzyczny, na kilku wąskich ławkach nie wszyscy byli w stanie się pomieścić, umęczone matki trzymały wiec dzieci na rekach, ojcowie „na barana”, rodziny grupkami następnie siedziały na trawie, cześć dzieci otrzymała kartki i kredki, więc chociaż mogły coś pomalować ... Plener, straszliwy upal ... Wrażenie chaosu ...

Dzieci podjęte przez organizatorów zostały ... wodą. Stała na małym stoliku barowym. Podobnie było podczas koncertu z okazji 70. rocznicy zwycięstwa nad faszyzmem, który zorganizowała jedna z najstarszych organizacji polonijnych w innej placówce rządowej, gdzie wśród publiczności zasiedli żołnierze legendarnej Armii Krajowej, więźniowie obozów koncentracyjnych, w tym niezwykle okrutnego obozu kobiecego Ravensbrück, osoby, których udziałem było powstanie warszawskie ..., a na stołach też była ... woda, winogrona i wino. Z Ambasady nie zaszczycił obecnych, niestety, nikt.

Patrząc na zdjęcia z obchodów Święta Konstytucji 3. Maja w placówce aż niewiarygodne wydają się suto zastawione stoły, pełno darów Bożych za pieniądze podatników. A przecież jest powiedzenie, że kulturę narodu, jego elit poznaje się po stosunku do osób starszych i dzieci... A gdyby chociaż maluchy dostały po cukierku, o lizaku czy lodzie nie wspominając.

Bufet owszem był, ale planty, raczej nie były to ceny tzw. okazyjne ...

Warto zwiedzić, jeśli ktoś znajdzie się na podobnej imprezie, ... toaletę w ogrodach. W centrum Wiednia – serca Europy! Ją pominę milczeniem. Niezbyt zadbana trawa zakwitła plastykowymi kubkami, serwetkami, papierami ..., bywa ..., ktoś jednak powinien dbać przez cały czas o porządek i estetykę.

Osobiście uważam, choć jestem pewna, że w tych poglądach nie jestem odosobniona, że przedstawicielstwa powinny stać bliżej mas pracujących miast i wsi, jak grzmieli niegdyś klasycy, wszak masy pracujące są „solą ziemi” ....

A Gości kiedyś witano przecie w dawnej Polsce „ chlebem i solą” ...

Szanowna Pani Redaktor pozdrawiam serdecznie! Mnie taki właśnie jawił się obraz ...

Z wyrazami szacunku

Marzanna Danek

Od redakcji

Dziękujemy Pani Marzannie Danek za wnikliwe uwagi i rzetelne sprawozdanie sporządzone nie tylko przez pryzmat czytelnika, ale również pedagoga i nauczyciela języka polskiego w Austrii.

Do naszej redakcji dotarło wiele relacji na temat Dnia Dziecka "Servus Polska", imprezy organizowanej w ogrodach Ambasady RP w Wiedniu. Niestety, z przykrością musimy przyznać, że niemalże wszystkie sygnalizowały podobne zastrzeżenia. 

Fot. jupiter-online.at