Uwaga
  • Folder doesn't exist or doesn't contain any images

 

 

 

 

Źródło: demotywatory.pol/kwejk.pl/Facebook

Wszyscy - ministrowie, posłowie, aktorzy i reporterzy - wpatrzeni w smartfony, na które mimo ciszy wyborczej nadchodziły wiadomości od tajnych informatorów z wynikami sondaży. Jedni dostawali je zgrabnym szyfrem: „Rany boskie! Budyń wyprzedził bigos!”. Inni mówili wprost:„Komorowski przegrywa” - relacjonuje Paweł Reszka przebieg feralnego dla prezydenta wieczoru wyborczego, jaki odbywał się na Stadionie Narodowym.

Jak dodaje dziennikarz "Tygodnika Powszechnego", wieczór ten dobiegł końca równie szybko jak się zaczął. 

Gdy tylko prezydent skończył przemawiać, zaczął się exodus. Sygnał do odwrotu dał sam Komorowski - wziąwszy małżonkę pod rękę, wymaszerował ze stadionu po siedmiu minutach. Za nim podążyła pani premier, oganiając się od reporterów. Po kwadransie sala świeciła pustkami. Widziałem wiele wieczorów wyborczych, ale żadnego, z którego by tak szybko zmykano - pisze Reszka.

źródło: dziennik.pl